Jak (nie) zaprosić przyjaciela z Indii do Polski czyli jak sobie narobić obciachu na pół świata…

Post z 16 maja 2012

Teza:
Zaproszenie obcokrajowca spoza Europy i USA nie będącego biznesmenem, przedstawicielem korporacji lub politykiem jest praktycznie niemożliwe.

 

Jak to się zaczęło…

W ostatnich latach kilkukrotnie, na zaproszenie mojego przyjaciela Indusa, mieszkającego na stałe w Polsce, żonatego z Polką byłem w Indiach. Podczas każdej wizyty gościłem u jego ojca, u którego mieszkałem i byłem zawsze serdecznie przyjmowany. Ostatni raz byłem u niego w Indiach na początku 2012 wraz z całą moją rodziną. Udało nam się namówić go na pierwszą wizytę w Polsce. Snuliśmy plany jego pobytu w najbliższe wakacje, gdzie mógłby trochę pobyć z synem, synową wnukami, a także u mnie i u mojej rodziny. Kilku członków mojej rodziny mieszkająca w różnych częściach Polski zmobilizowała się i zaoferowała pokazanie naszemu gościowi najpiękniejszych zakątków Polski. Niestety, nie wiedziałem na co się porywam, że ja i mój gość musimy się zmierzyć z murem procedur, „kłód pod nogi”, zwykłej megalomanii w kreowaniu polskiej polityki zagranicznej wobec obcokrajowców spoza UE i USA.

 

Kłoda pierwsza: zaproszenie.

Obywatelu naszego wspierającego wszelkie wolności obywatelskie, walczącego z biurokracją i zbędnymi procedurami, miodem i mlekiem płynącego kraju. Jeżeli chcesz zaprosić do swojego własnego domu kogoś, kto miał pecha się urodzić w państwie uznawanym za niesłuszne przez nasze MSZ to musisz udowodnić że nie jesteś jeleniem. Nie wystarczy po prostu wiza i paszport osoby zapraszanej. Najpierw trzeba przemaglować zapraszającego – przecież to jest podejrzane, że chcę zaprosić ot po prostu kogoś z jakiś tam Indii zamiast z bratniego USA czy Eurolandu. Na dzień dobry trzeba się postarać o tzw. Wpis zaproszenia do ewidencji zaproszeń. W zeszłym roku starałem się o kredyt hipoteczny na 30 lat i mniej więcej podobną ilość czasu i wysiłku kosztowało mmie zdobycie tego świstka. Musiałem między innymi udowodnić, że posiadam wystarczające dochody do przyjęcia tak szacownego gościa, przedstawić akt notarialny mojego mieszkania, zgodę małżonki na przyjęcie gościa, zaświadczenie z urzędu gminy o ilości zameldowanych osób (oczywiście płatne), uiścić opłatę skarbową za wniosek no i wypełnić „zaledwie” 7 – stronicowy wniosek o wpis do ewidencji zaproszeń.

 

Kłoda druga: wizyty w Urzędzie Wojewódzkim.

Od pewnego czasu wszystkie „normalne” urzędy w Polsce idą na rękę pracującym obywatelom i pracują przynajmniej jeden dzień w tygodniu dłużej np. do 18.00. Niestety w UW w Poznaniu obowiązuje trochę inna wersja tej zasady. Normalne godziny urzędowania 8:15- 15:15 a wersja bonusowa w poniedziałki 9:30-16:00 czyli wszyscy pracują pełną parą na 7/8 etatu…. w godzinach, nieosiągalnych dla pracującego petenta.

Ale czego się nie robi dla sprawy, koszt niewielki: 2x urlop w pracy 2 wizyty po 2 godziny stania w kolejce w Urzędzie Wojewódzkim (jedno okienko służy do obsługi wszystkich spraw związanych z obcokrajowcami czyli spotkamy tu zarówno cudzoziemców pragnących zalegalizować swój pobyt, wnoszących o azyl itd. jak i naszych ziomków próbujących kogoś zaprosić). Owo okienko znajduje się w wydzielonej części Urzędu Wojewódzkiego i nie obowiązuje w nim system numerków, ot po prostu długa kolejka jak za dawnych czasów. Po odstaniu swojego zostałem przyjęty przez miłego studenta – praktykanta, który po prostu przyjął ten stos papierów ode mnie. Zostałem poinformowany że procedura trwa do 4 tygodni ale w praktyce do 2 tygodni powinienem otrzymać poleconym eleganckie zaproszenie na urzędowym druczku (zaznaczyłem w formularzu, że chcę otrzymać zaproszenie listownie). Kiedy po 4 tygodniach nie otrzymałem żadnej korespondencji z Urzędu Wojewódzkiego zadzwoniłem tam i dowiedziałem się, że zaproszenie jest gotowe ale muszę je odebrać osobiście, a to miejsce w formularzu z opcją wyboru sposobu dostarczenia zaproszenia to jakaś pomyłka… Odstałem swoje i odebrałem piękny i pachnący kawałek papieru. Musiałem tylko pokwitować, że przejmuję całkowitą odpowiedzialność za swojego gościa pokrywam koszty leczenia ekstradycji transportu zwłok i tym podobne… „drobiazgi”. Bardzo się ucieszyłem, że nasze Państwo tak się troszczy o naszego szacownego zagranicznego gościa. Wszystko elegancko sprawdza w trosce o jego komfortowy pobyt z uwzględnieniem powierzchni do życia przypadającej na obcokrajowca. Szkoda, że nie ma takich procedur na inne okoliczności, na przykład na okoliczność niespodziewanej wizyty rodziny czy znajomych z Polski – przyjeżdżają tacy bez procedur całą chmarą i będą musieli spać po 2 w jednym łóżku…

 

Kłoda 3: Polskie/(a?) Placówki/(a?) dyplomatyczne w Indiach.

Dowiedziałem się, że zaproszenie szczęśliwie dotarło do ojca przyjaciela do Indii.

Pomyślałem – teraz to już z górki – mój gość wyśle do ambasady wszystkie wymagane dokumenty + bilet lotniczy i otrzyma wizę. Taka sama procedura obowiązuje przy staraniu się o wizę do Indii przez obywateli polskich (tyle, że chcą zdecydowanie mniej papierów).

Niestety okazało się żeby obywatel Indii otrzymał wizę do Polski musi:

 

  • umówić internetowo wizytę w placówce na złożenie dokumentów (sprawa dosyć trudna w przypadku starszego pana nie posiadającego dostępu do internetu)
  • złożyć osobiście dokumenty w konsulacie/ambasadzie
  • udać się na kolejnej wizycie na osobiste spotkanie z polskim konsulem
  • po ewentualnym pozytywnym rozpatrzeniu wniosku osobiście odebrać wizę

 

Pomyślałem, strasznie pod górkę ale jakoś da radę mieszka ok 160km od Bombaju, a tam jest przecież polski konsulat. Niestety na stronie głównej polskiej ambasady w Indiach zastałem następującą informację:

„Od 19 grudnia 2011r. do odwołania przyjmowanie i rozpatrywanie wniosków wizowych, wydawanie paszportów oraz innych dokumentów urzędowych dla mieszkańców stanów Indii Południowych (Gudźrat, Maharasztra, Goa, Andhra Pradeś, Karnataka, Kerala, Tamil Nadu) będzie odbywało się wyłącznie w Wydziale Konsularnym Ambasady RP w New Delhi. „

Na chwilę obecną niestety mój Gość musiał zrezygnować z ubiegania się o wizę. Trzykrotna podróż do New Delhi (1500km w jedną stronę) z niewiadomym skutkiem jest ponad jego siły i jej koszt byłby równy kosztowi podróżny do Polski.

Pytam zatem:

  • Jaki jest sens utrzymywania 3 placówek w Indiach skoro tylko jedna na chwilę obecną jest w stanie wypełniać swoje zadania?
  • Dlaczego mój Gość po dopełnieniu wszelkich formalności z mojej i jego strony musi kilkukrotnie podróżować przez cały subkontynent aby osobiście wnioskować o zwykłą wizę turystyczną?
  • Skoro Ambasada Indii w Warszawie bez problemu przyjmuje dokumenty dostarczone przez kuriera i na ich podstawie rozpatruje wnioski dlaczego nasza Ambasada nie może postępować podobnie?
  • Jeżeli nasza troskliwa władza boi się napływu imigrantów nielegalnie przedłużających swój pobyt w naszym „wysoko rozwiniętym” kraju dlaczego o wiele łatwiej jest dostać obywatelom Indii wizę Niemiecką czy Brytyjską ?
  • Czy naprawdę osobom kreującym naszą politykę zagraniczną wydaje się, że jesteśmy niezdobytym pępkiem Świata ?

Halo MSZ!  Pobudka! – Indie są krajem, który się bardzo rozwinął w ostatnich latach, żyje tam prawie 1/7 ludzkości, jest to państwo na dorobku ale coraz więcej ludzi żyje tam w coraz lepszych warunkach, są ciekawi świata, pozytywnie nastawieni do Europy i naszej cywilizacji, mają własne aspiracje i coraz większe możliwości podróżowania. Dlaczego tak trudno nam to zauważyć?

 

P.S.
Wiele  osób dawało mi rady aby próbować przesłać wymagane dokumenty korespondencyjnie do Ambasady RP w New Delhi.  Niestety Ambasada na swojej oficjalnej stronie WWW informuje:

The Consular Section does not accept applications sent by post or courier.

Dla mających wątpliwości co do karkołomności uzyskania wizy link do strony:

http://www.newdelhi.polemb.net/?document=75

21 Komentarzy do “Jak (nie) zaprosić przyjaciela z Indii do Polski czyli jak sobie narobić obciachu na pół świata…”

  1. ja pisze:

    Chyba Hindusa, a nie Indusa…

    • admin pisze:

      Hindus=wyznawca hinduizmu, Indus= mieszkaniec Indi

      • simperium pisze:

        Pan admin powinien jednak częściej korzystać z narzędzi dot. j. polskiego. Co prawda to detal, ale proszę to zmienić, bo kłuje w oczy zupełnie niepotrzebnie ;)

        hindus – wyznawca hinduizmu
        Hindus – mieszkaniec Indii
        Indus – rzeka w Indiach

        • admin pisze:

          Co do mojej nie najwyższych lotów polszczyzny to się zgodzę. Indusa podtrzymuję sprawdzałem u źródeł Indus oznacza zarówno rzekę jak i Mieszkańca Indii. Np. za nazwanie Muzułmanina czy Katolika urodzonego w Indiach Hindusem można dostać w mordę

          „hindus, hinduska — rzeczownik oznaczający wyznawcę jednej z wielu religii hindu, nie tylko na kontynencie indyjskim, ale także na Madagaskarze, Jawie, Bali, w Indonezji, Republice Południowej Afryki i gdzie indziej, i wtedy piszemy z małej litery (jak chrześcijanin, protestant, muzułmanin).

          Hindus, Hinduska — rzeczownik własny określający mieszkańca dawnych Indii, często poprawnie używany w literaturze o tematyce historycznej — Hindusi to mieszkańcy Hindustanu do roku około 1857. Kiedy nastał Radż brytyjski, Anglicy zaczęli używać nazw pochodnych od słowa indian, nie wyróżniającego statusów religijnych.

          Indus, Induska — obywatel Indii (zamiast starej nazwy Hindus, Hinduska). Indusem jest każdy mieszkaniec Indii, niezależnie od wyznawanej religii; muzułmanie, dżinistów, jogini, sannjasini, sadhu, buddyści, śiwaici, chrześcijanie, tantryści, wisznuici, sikhowie, wyznawcy Kriszny — to Indusi. Ta nazwa została oficjalnie przyjęta w języku polskim i należy jej konsekwentnie używać.”

          Zródło: http://www.indiaguide.pl/india/india.html

  2. polsza pisze:

    halo autorze! tu jest polska! mieszkasz w polszy, jeszcze daleko polakom do normalności…

  3. antoni pisze:

    Hindusi, Indusi (ang. Indians) − ogólna nazwa mieszkańców subkontynentu indyjskiego (przed 1947 rokiem), a po uzyskaniu przez Indie niepodległości, obywateli Indii oraz emigrantów pochodzenia indyjskiego. W tym drugim znaczeniu jest ich około 1 miliarda ludzi.

  4. spajcer pisze:

    bo juz kiedys taki pan powiedzial, ze, cytuje: „Polska to jest dziki kraj’. i wtedy zaczely sie krzyki oburzenia i obrzucanie pomyjami. a w rzeczywistosci to ten pan byl i tak lagodny w ocenie..

  5. Svarti pisze:

    Ja uważam, że Polska i Polacy są normalni… Tylko władza jest DZIKA i pozbawiona normalności. Nie rządzi rozum tylko tępe prawo i procedury rodem z PRL. WITAMY w PRL-II rodacy!!!

  6. Robert pisze:

    Wiem że dużo roboty, ale może udałoby się jakoś obejść problem który napotkaliście. Np. spróbować załatwić Twoim znajomym z Indii wizy Niemieckie (jeśli jest taka możliwość – pewnie trzeba mieć w Niemczech kogoś kto o taką wizę wystąpi), to możnaby odebrać gościa z najbliższego niemieckiego lotniska (Berlin) z pominięciem polskiej biurokratycznej machiny…

    • admin pisze:

      Nie mam w Niemczech osoby, która może wystosować zaproszenie, poza tym cały ten wpis ma napiętnować praktyczną niemożność zastosowania tej procedury wobec wizy polskiej. Wielokrotnie bez najmniejszych problemów jeździłem do Indii z polskim paszportem załatwiając sprawy w Ambasadzie Indii i ewentualną konieczność obchodzenia procedury przez załatwianie wizy w innym kraju uważam za upokarzającą.

  7. przemek pisze:

    im mniej imigrantów w Polsce tym lepiej!

    • admin pisze:

      Czy ja gdziekolwiek pisałem że chcę przyjmować imigranta? Chcę zaprosić na miesiąc przyjaciela w celach turystycznych! Przyleci wraz z biletem powrotnymi i już podpisałem urzędowy cyrograf, że dopilnuję że wróci w oznaczonej dacie.

  8. darek pisze:

    mnie znajomy z indii (poznany w anglii) odwiedzal bez problemu. tzn. przyjazd zalatwil sobie bez problemu, ale po przyjezdzie zaliczylismy dwukrotnie wizyte smutnych panow w czarnych garniturach z nieokreslonych sluzb, ktorzy sprawdzali czy faktycznie byl w celach turystycznych :D

    • Malgorzata pisze:

      Witam,
      planuje zaprosić chłopaka z Indii do siebie do Krakowa i przy okazji pokazać mu kawałek Europy.
      Teraz mieszkamy razem w Singapurze.
      Pana wypowiedź nastraja trochę bardziej optymistycznie niż sam post.
      Czy mogę liczyć na jakieś rady dotyczące ubiegania się o wizę.
      Jak wygląda kwestia podróżowania po UE dla Indusa posiadającego vizę turystyczną do Polski?

      pozdrawiam,
      Malgorzata

  9. Paulina pisze:

    Spotkałam się z podobnym problemem zapraszając koleżankę z Turcji na mój ślub. Ostatecznie okazało się,że łatwiej było jej dostać wizę w Finlandii i podróżować do Polski przez ten kraj. Zgadzam się, że nasz rząd przesadza z ilością dokumentów i tworzeniem kłopotów.

  10. Monika pisze:

    Czyli jednym zdaniem zaproszenie Hindusa do naszego kochanego kraju jest niemożliwe :( właśnie się zastanawiałam, jak ściągnąć znajomego do Polandii, żeby pokazać mu nasz piękny kraj, o którym mało kto wie, a tu taka niespodzianka

  11. malgos pisze:

    popieram calkowicie autora.!Aktualnie przebywam w indiach na wizie studenckiej,ale zdobycie jej bylo niekonczacym sie koszmarem zdobywania absurdalnych, kompletnie nie zwiazanych z tematem papierkow i trwalo dwa miesiace.. Tez przeszlo mi przez mysl nie raz zaproszenie moich przyjaciol..ale z tego co tu czytam ..to zastanowie sie najpierw 100razy nad sensem takiej akcji.

  12. Macko pisze:

    Ja wlasnie cos podobnego przerabiam, zapraszamy na wesele kolezanke z Nigerii. Ciekawe jaki bedzie wynik Polska – Nigeria;-)
    Poprostu oczy z orbit wychodza jak czlowiek patrzy na taka biurokracje i sobie przypomina dlaczego z kraju wyjechal…
    Smutne, bo sam kiedys bardzo chcialem byc mlodym, swiezym i bezproblemowym urzednikiem.

  13. ani pisze:

    Niestety sytuacja Indusow tak wyglada nietylko w Polsce ale i w innych krajach. Moj obecny maz jest z Indii i za kazdym razem kiedy gdzies wyjezdzamy w podroz musi ubiegac sie o wize praktycznie do kazdego kraju! Ja jestem w tej sytuacji ze w wiekszosci wypadkow wizy nie potrzebuje badz zdobycie takowej jedt o wiele lepsze. Odwiedzal polske juz 3 razy najpierw jako moj chlopak potem narzeczony i nastepnie maz. Za kazdym razem zero problemow. Moi rodzicie rowniez staralu sie zalatwic mu zaproszenie co okazalo sie niemozliwe ale ostatecznie pani konsul poinformowala nas ze wystarczy tylko moje oswiadczenie ze bedzie przebywal w domu moich rodzicow. Poza tym koszty zwiazane z pobytem i tak sam pokrywal wiec wystarczyly wyciagi z banku. Wiza w tydzien. Teraz jak jest juz moim mezem wiza bez oplat plus wielu papierkow nie trzeba i szybko. No coz tak jest w konsulacie polski w chinach, ale zycze powodzenia zeby i Twojemu znajomemu sie udalo!

  14. Ika pisze:

    Wiecie ze jak Indus stara sie o wizę turystyczna do Polski musi przedstawić dokument zaswiadczajacy ze zapłacił u siebie podatek dochodowy z ostatnich dwóch lat? A jesli nie daj Boże prowadzi własna działalność gospodarcza musi do tego przedstawić wyciąg z rejestru? Nie mówiąc juz o wszystkich podstawowych wymogach jak bilety czy rezerwacje hotelowe czy tez wyciąg z konta bankowego. W przypadku gdyby do tego jeszcze dysponował zaproszeniem zostanie uznany za oszusta bo to dwa rożne typy wizy. Natomiast wyrobienie zaproszenia w urzędach wojewódzkich dla cudzoziemca często poprzedzone jest szczegółowym wywiadem na temat tego skąd sie delikwenta zna lub tez gdzie sie go spotkało. Nie wspomnę o papierologii wobec osoby która zaprasza. Co więc jest lepsze lub łatwiejsze dla osoby która chce tu przyjechać z Indii? Ktos jeszcze ma jakies doświadczenia?

Pozostaw komentarz